Czy naprawdę chcesz być przyjacielem pseudohodowcy?

Jeśli chcecie mieć rasowego szczeniaka, koniecznie zwróćcie uwagę na poniższe punkty! W ten sposób nie tylko unikniecie przykrego rozczarowania, ale także nie dołożycie się do okrutnego biznesu, który opiera się na cierpieniu zwierząt

1. Okazyjna cena szczeniaka
Pies z dobrej hodowli musi kosztować. I nie mówimy tu o zawyżonych cenach wynikających z mody na daną rasę. Po prostu: w legalnych hodowlach szczeniaki rodzą się rzadziej, żeby ich matki miały czas się zregenerować, a więc piesków jest mniej. Na dodatek wychowanie ich w dobrych warunkach, z odpowiednimi badaniami, opieką weterynaryjną, socjalizacją nie jest tanie. Jeśli ktoś próbuje nam wmówić, że rasowy bokser kosztuje 1500 zł, to niemal na pewno mamy do czynienia z "fabryką" piesków, gdzie nikt nie dba o dobro zwierząt.

2. Brak rejestracji w Związku Kynologicznym w Polsce (ZKwP)

Jeszcze kilkanaście lat temu za legalne były uznawane wyłącznie hodowle zrzeszone w Związku Kynologicznym w Polsce, co zdecydowanie ułatwiało wyeliminowanie oszustów i ludzi złej woli. Niestety, obecnie w polskim prawie jest furtka: co prawda przepisy zabraniają rozmnażania w celach handlowych psów i kotów, ale zakaz nie dotyczy hodowli zwierząt zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów. Co oznacza, że można przynależeć do mniej kontrolowanych, sprawdzonych i transparentnych stowarzyszeń i na tej podstawie przedstawiać się jako legalna hodowla – jednocześnie nie spełniając standardów narzucanych przez ZKwP. Jasne, to nie znaczy, że wszyscy hodowcy niezrzeszeni w ZKwP znęcają się nad zwierzętami, ale na pewno ryzyko, że trafimy na pseudohodowlę, rośnie, więc warto pogłębić research. Analogicznie – rejestracja hodowli w ZKwP powinna nas uspokoić, choć oczywiście zawsze warto zachować czujność.

3. Niechęć do pokazania wcześniej szczeniaka
Prawdziwe hodowle nie mają się tu czego wstydzić, wręcz chętnie pokażą nam, w jakich warunkach dorasta piesek, jak wyglądają jego rodzice, jak bawi się z rodzeństwem, przedstawią niemal całe drzewo genealogiczne. Jeśli "hodowca" nie chce tego zrobić i proponuje, że pierwszy raz zobaczycie szczeniaka w dniu, kiedy weźmiecie go do domu, to prawdopodobnie ma coś do ukrycia, a warunki, w jakich dorasta zwierzę, pozostawiają wiele do życzenia. Niewykluczone, że także sam piesek ma defekty, które oszust chce jak najdłużej utrzymać w tajemnicy.

4. Szantaż
"To już ostatni z miotu,". "Po tego jest duża kolejka, jak nie bierzecie, stracicie szansę". "Mam już kilku chętnych na tego psa". Każde podobne hasło powinno natychmiast zapalić nam czerwoną lampkę w głowie. Jeśli ktoś próbuje podejść nas psychologicznie i zmusić szantażem do kupna psa, to nie ma dobrych intencji! Prawdziwi hodowcy nie stosują takich zabiegów.

5. Niepełna dokumentacja

Odbierając psa z hodowli, powinniśmy dostać jego książeczkę zdrowia (czyli potwierdzenie, że jest przebadany i zaszczepiony) oraz wypełnioną metrykę ("psi akt urodzenia"), w której znajdziemy np. informacje o jego rodzicach. Jeśli dokumenty nie czekają na nas razem ze szczeniakiem – coś jest nie tak. Nie zgadzajmy się też na żadne obietnice "dosłania później".

6. Po czym poznać, że pies jest z pseudohodowli?
Z pewnością najprostszym sposobem na sprawdzenie hodowli jest odwiedzenie strony lub siedziby ZKWP – Związku Kynologicznego w Polsce, lub skontaktowanie się telefonicznie bądź mailowo z dowolnym oddziałem ZKWP. Tam możecie uzyskać informacje, czy dana hodowla jest zarejestrowana i czy spełnia standardy FCI.


Pamiętajcie, pseudohodowle to okrutny, wielki biznes, który oszukuje ludzi, ale przede wszystkim krzywdzi zwierzęta. Wyeksploatowane matki, rodzące miot za miotem, pieski pełzające we własnych odchodach, w zbyt ciasnych klatkach – to ekstremum, które niestety nierzadko oglądamy na nagraniach z interwencji organizacji prozwierzęcych. Kupując szczeniaka od pseudohodowcy, wspieramy znęcanie się nad zwierzętami. A przy tym narażamy się na rozczarowanie (piesek okazuje się tylko "w typie rasy") i – jeśli przemawia do nas argument finansowy – dodatkowe koszty przy leczeniu (pies nierzadko okazuje się schorowany, z defektami genetycznymi).
Pamiętajcie, że psy z pseudohodowli nie są psami rasowymi, a jedynie w typie rasy, która nas interesuje. Krótko mówiąc są to ładne kundle podobne do psów rasowych, często chore i produkowane w okropnych warunkach, gdzie nie dba się o czystość rasy i odpowiednie badanie rozmnażanych osobników, badania które ma służyć wyeliminowaniu wad genetycznych. W efekcie do sprzedaży trafiają psy o złym stanie zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego, w dodatku nie prezentujące wielu cech rasy, którą mają przypominać wyglądem.

Pamiętajcie, że suki z pseudohodowli rozmnażane są co cieczkę i żyją w okropnych warunkach. Szczenięta z pseudohodowli najczęściej są zaniedbane, zarobaczone i chore. Szczenięta nie widują ludzi ani nie są wyjmowane z klatek, są zatem lękliwe i niepewne.

Czy naprawdę chcesz być przyjacielem pseudohodowcy? 

©2025 bokserowelove.pl

Forum & Web Assembled by Wiktor Wilk